E-mail wyświetla się niepoprawnie?
Zobacz w przeglądarce
 
Panoptykon.org
 
 
PanOptyka #174
 
5 maja 2026 r.
 
 
 

 

 
Temat numeru
 
Zakaz mediów społecznościowych nie rozwiąże problemu
 
 
Ludzik patrzący na ścianę ikon social mediów
 
 
Kwiecień-plecień, oprócz coraz gorętszych promieni wiosennego słońca, przyniósł nam również gorącą dyskusję o zakazie mediów (anty)społecznościowych i weryfikacji wieku na platformach.
 
Na jej fali po raz drugi w ponad 17-letniej historii Panoptykonu spotkaliśmy się z Premierem Donaldem Tuskiem. W 2010 roku przekonywaliśmy Premiera, że blokowanie stron ze szkodliwymi dla dzieci treściami nie rozwiązuje problemu (bo te treści nie znikają z sieci, a każdą blokadę da się obejść).
 
Tym razem ostrzegaliśmy, że zakaz korzystania z mediów (anty)społecznościowych może, owszem, nastraszyć niektórych rodziców i powstrzymać ich przed dawaniem dzieciom do ręki niezabezpieczonego smartfona. Ale nie powstrzyma młodzieży od poszukiwania bodźców i społeczności w sieci. Dlatego, argumentowaliśmy, nastolatki potrzebują czegoś lepszego niż zakaz. Czego? Przeczytajcie.
 
Najciemniej jest – jak zwykle – pod latarnią. Bo zakazy zakazami, ale jeżeli platformy nadal będą mogły bezkarnie projektować swoje usługi tak, żeby móc żerować na uwadze, monetyzować ją i wykorzystywać słabości (nie tylko) dzieci – nic się nie zmieni. Dlatego mocno kibicujemy Komisji Europejskiej, która coraz odważniej stosuje przepisy DSA i nazywa naruszenia po imieniu. W lutym TikTok usłyszał, że musi zrezygnować z autoodtwarzania, nieskończonego scrollowania i innych uzależniających funkcji, a w kwietniu dotknięto Metę – bo nie może dłużej udawać, że nie wpuszcza na swoje platformy osób poniżej 13. roku życia. A więc coś się wreszcie zmienia!
 
Jak już było o latarniach, to teraz będzie o mieście.
 
Dlaczego o mieście?
 
Naszym zdaniem Internet można porównać do miasta – swoboda i samodzielność poruszania się po nim rośnie wraz z wiekiem. I tak jak małe dzieci (3-, 5-latki) nie chodzą po mieście same (jeśli chodzą, to jest to problem w rodzinie i tam trzeba go rozwiązywać), nie powinny też chodzić same po Internecie.
 
Z kolei starsze dzieci poruszają się po mieście w ograniczonym zakresie – nie mogą wejść chociażby do klubu nocnego (na „bramce” stoi ochroniarz) lub kupić w sklepie alkoholu, a jeżeli już jakimś cudem im się uda, to przewidziane są konsekwencje prawne.
 
Platformy internetowe są monitorowane o wiele dokładniej niż nasze miasta. Ich właściciele doskonale wiedzą, kto się po nich porusza, z kim wchodzi w interakcje i co kupuje. Nie tylko tolerują obecność dzieci w tych niebezpiecznych zaułkach, ale na niej zarabiają.
 
Właśnie dlatego polski rząd albo Komisja Europejska powinny uciąć tę farsę, twardo egzekwując ograniczenia wiekowe (te, które już są w regulaminach platform, albo te ustawowe, które Polska zamierza wprowadzić). Przy czym samo podniesienie wieku internetowej dojrzałości nie wystarczy – co najwyżej opóźni krzywdy, jakich doświadczają młodzi ludzie w sieci, o parę lat. Musimy naprawić publiczną przestrzeń Internetu i uczynić ją bezpieczną.
 
Zamiast skupiać się na blokowaniu dzieciom dostępu do kuszących, wciągających produktów cyfrowych, lepiej zewrzeć szyki, żeby te produkty naprawić.
 
Więcej w naszej analizie
 

 

 
Pozwy w USA – w Europie DSA
 
Kto od kogo powinien brać przykład w walce z platformami
 
 
Flaga USD wbita w mapę w miejscu Los Angeles
 
 
W kwietniu przypłynęły do nas ważne wieści zza oceanu. W Stanach Zjednoczonych zapadł głośny wyrok, w którym na celowniku znalazły się platformy należące do Mety i Google’a.
 
20-letnia Kaley oskarżyła gigantów technologicznych o to, że wieloletnie, kompulsywne korzystanie z ich usług doprowadziło u niej m.in. do depresji, stanów lękowych i myśli samobójczych. Kobieta wygrała proces i firmy muszą jej wypłacić (łącznie) 6 mln dolarów odszkodowania.
 
Dlaczego ta sprawa jest ważna? Bo w końcu reflektor „sprawiedliwości” z użytkowniczek i użytkowników, którzy rzekomo sami sobie szkodzą, godzinami scrollując treści pełne przemocy, dezinformacji czy hejtu, przekierowany został na big techy i na to, w jaki sposób projektują swoje usługi.
 
Czy to oznacza, że w kwestii rozliczania platform (anty)społecznościowych powinniśmy inspirować się USA?
 
Przeczytaj naszą analizę (TLDR: nie musimy, bo w Europie mamy DSA).
 

 

 
Kontrola pod lepszą kontrolą?
 
Sprawdzamy projekt ustawy, która ma wzmocnić nadzór nad podsłuchami
 
 
męska dłoń podpisująca dokumenty
 
 
Tuż przed prima aprilis rząd przyjął projekt ustawy, która ma wzmocnić kontrolę nad służbami specjalnymi w Polsce – chodzi o nadzór sądowy nad kontrolą operacyjną (np. stosowaniem podsłuchów).
 
Zgodnie z projektem sąd zyska dodatkowe uprawnienia – będzie mógł m.in. sprawdzać, jak służby prowadzą kontrolę, a także w każdej chwili zdecydować o jej przerwaniu.
 
Brzmi obiecująco – a jednocześnie w praktyce niewiele zmieni. W grudniu odnieśliśmy się do tej propozycji dość krytycznie. Skoro jednak rząd przyjął projekt bez zmian, a za chwilę ruszą prace w Sejmie, przygotowaliśmy opinię, w której proponujemy konkretne zmiany. Nie możemy liczyć na głęboką reformę? Niech chociaż ta płytka ma większy sens (przeczytaj naszą opinię).
 

 

 
Polecamy również
 
Czy platformy dbają o bezpieczeństwo dzieci? Wasze opinie
 
 
klawiatura z emotikonkami w miejscu klawiszy
 
Czym jeszcze żyliśmy w poprzednim miesiącu? Na pewno cieszyły nas liczne odpowiedzi w ankietach o platformach (anty)społecznościowych.
 
Zapytaliśmy Was: która platforma jest najbardziej wciągająca, na której najłatwiej spotkać treści szkodliwe dla 13-latków i na której najtrudniej założyć konto dziecku poniżej 13. roku życia.
 
Podsumowaliśmy Wasze głosy i wyszło nam, że:
  • według ~60% z Was TikTok wciąga najbardziej;
  • ~80% sądzi, że treści szkodliwe dla 13-latków najłatwiej spotkać na TikToku;
  • 63% uważa, że na YouTubie najtrudniej założyć konto dziecku poniżej 13. roku życia.
Cóż, w tym przypadku głównymi winowajcami są TikTok i Youtube, ale nie ma co ukrywać – każda z platform (anty)społecznościowych ma wiele za uszami.
 
Więcej
 
 

 
Walcz o wolność i prywatność!
 
Wspieraj Fundację Panoptykon darowiznami
 
 

 
Fundacja Panoptykon
Orzechowska 4/4
02-068 Warszawa
 
Redakcja: Patrycja K. Roman. Konsultacja: Wojciech Klicki, Katarzyna Szymielewicz. Korekta: Hanna Prorok-Ali. Kodowanie: Anna Obem. Archiwum: Aleksandra Iwańska.
 

 
Obserwuj nas na
 
Mastodonie
 
 
 
 

 
Subskrybuj newsletter
 
Zrezygnuj z newslettera
 
Archiwalne numery
 
Zrezygnuj ze wszystkich mailingów od Panoptykonu